Warning: Use of undefined constant JMF_THEMER_MODE - assumed 'JMF_THEMER_MODE' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/system/djjquerymonster/djjquerymonster.php on line 187
Himalaje Trekking - List 11 Thimphu - stolica Bhutanu

Warning: getimagesize(images/bhutan_ela_migdal.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: getimagesize(images/bhutan_ela_migdal.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: getimagesize(images/bhutan_wiszacy_most.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: getimagesize(images/bhutan_wiszacy_most.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: getimagesize(images/bhutan_trimphu_2014.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: getimagesize(images/bhutan_trimphu_2014.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: getimagesize(images/bhutan_3panie_przewodnicy.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: getimagesize(images/bhutan_3panie_przewodnicy.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/multithumb/multithumb.php on line 1558

Warning: file_get_contents(https://api.facebook.com/restserver.php?method=links.getStats&urls=https://www.himalajetrekking.pl/index.php/bhutan/listy-z-wyprawy-w-bhutanie/162-list-11-thimphu-stolica-bhutanu): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/al_facebook_comments/al_facebook_comments.php on line 502
Drukuj
Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/bhutan_ela_migdal.jpg'
There was a problem loading image 'images/bhutan_ela_migdal.jpg'
There was a problem loading image 'images/bhutan_wiszacy_most.jpg'
There was a problem loading image 'images/bhutan_wiszacy_most.jpg'
There was a problem loading image 'images/bhutan_trimphu_2014.jpg'
There was a problem loading image 'images/bhutan_trimphu_2014.jpg'
There was a problem loading image 'images/bhutan_3panie_przewodnicy.jpg'
There was a problem loading image 'images/bhutan_3panie_przewodnicy.jpg'

List 11 Thimphu - stolica Bhutanu

Wpisany przez Elżbieta Migdał Niedziela,

07 Wrzesień 2014 01:00 

bhutan_ela_migdal.jpg

Thimphu – dzisiaj ruszamy na zwiedzanie miasta. Piękna słoneczna pogoda, jednak nasz przewodnik przypomina nam o zabraniu peleryn, mimo że wcale nie zanosi się na deszcz. Śniadanie – szwedzki stół. O 9.00 wyruszamy – pierwszy punkt programu to stupa w stylu tybetańskim zbudowana przez królową matkę na cześć trzeciego króla, który umarł w młodym wieku. Za bramą duże młynki modlitewne, a wokół nich pełno pielgrzymów – trudno ustawić się do zdjęcia, pielgrzymi krążą również wokół stupy z młynkami i różańcami w rękach. Na cztery strony świata patrzą, opiekując się, protektorzy chroniący przed wojną. Obeszłyśmy stupę dookoła razem z pielgrzymami. Teraz ruszamy do wielkiego Buddy na szczycie wzgórza zbudowanego przez tajlandzkich robotników finansowanych przez rząd Tajlandii, sponsorem wielkiego Buddy byli bogaci ludzie z Singapuru i Hongkongu. Budda patrzy na stolicę Thimphu, wysokość figury to 51 m, w środku będzie świątynia, ale obecnie nie można tam wejść, bo jeszcze trwają prace budowlane, Wielki taras przed figurą pozwala docenić jej wielkość. Z tej wysokości zobaczyłyśmy stare Thimphu – Fortecę, stupę i sąd. Prosto od wielkiego Buddy pojechaliśmy na zawody łucznicze, wejście było bezpłatne, na trybunach siedziało sporo widzów – z trudem znaleźliśmy miejsce siedzące – trwała 8 runda zawodów – trzy drużyny walczyły o zwycięstwo: czerwoni, żółci i niebiescy – po pięciu zawodników w drużynie, strzelano z nowoczesnych łuków z odległości 150 m do małej tarczy: trafienie w okrąg to 3 punkty, w tarczę 2. Po każdym udanym strzale pozostali zawodnicy odtańczyli taniec radości. Zawodnikom przygrywali grajkowie na tradycyjnych bhutańskich instrumentach muzycznych, a ubrane w ludowe stroje kobiety tańczyły i śpiewały. Żar lał się z nieba, słońce nieźle opalało – wysiedzieliśmy do 11 rundy, podziwiając umiejętności bhutańskich łuczników. Miejscowa telewizja relacjonowała zawody –widziałyśmy jak kilkakrotnie kamera kierowała się na nas i siedzących obok nas białasów. Teraz jedziemy na weekendowy targ – w wielkiej hali zgromadzono warzywa prawie z całego świata, nas zaciekawiły młode liście paproci, które wielokrotnie jadłyśmy. Na piętrze miejscowi rolnicy z całego kraju wystawiali swoje produkty.

bhutan_wiszacy_most.jpg   bhutan_trimphu_2014.jpg

Dowiedziałyśmy się, że w Bhutanie nie jada się surowych pomidorów, tylko zawsze po ugotowaniu. Cały kącik poświęcony był betelowi – leżały tam owoce, liście, proszek i glinka. Na innych straganach leżały ogromne grzyby shitake, suszone ryby, różne rodzaje chilli. Z targu pojechaliśmy na lunch do włoskiej restauracji – bardzo nam smakowała pizza z grzybami i wegetariańskie lasagne, a wszystko popiłyśmy indyjskim lassi. W restauracji delikatnie rozbrzmiewała nowoczesna bhutańska muzyka – od kelnerek dowiedziałyśmy się, jaki to zespół i na dole w supermarkecie udało nam się z pomocą naszego przewodnika kupić tę płytę. W samochodzie potwierdziliśmy, że to te same piosenki, które słyszałyśmy w restauracji. Teraz jedziemy do Fortecy w Thimphu. Bardzo zadbany teren, nie wolno fotografować prawej strony – tam pałac królewski i tak ukryty w drzewach, dalej parlament. Wita nas po lewej stronie warta honorowa pilnująca powiewającej na maszcie flagi bhutańskiej. Idziemy dalej, mijamy wejście do fortecy dla króla i oficjalnych gości, dalej jest wejście dla turystów – prześwietlają nasze torebki, przechodzimy przez bramkę – po schodach wychodzimy na dziedziniec, ściany pięknie udekorowane. Dziedziniec z jednej strony zamyka wieża, dalej nie możemy przechodzić – tam część administracyjna. Z dziedzińca prowadzą wejścia do trzech świątyń, z jednej dobiega odgłos bębnów i modlitwy mnichów. Tam nie mamy wejścia. Za chwilę w drugiej świątyni zaczynają się modły, stajemy przy otwartym oknie za plecami głównego mistrza – trwają modlitwy, mnisi dzwonią dzwonkami, unoszą do głowy wadźrę i dzwonek, jeden z mnichów dmie w muszlę, dwaj inni uderzają w bębny. Rozpraszamy modlących się mnichów. Odwraca się do nas główny przełożony tego klasztoru, za plecami którego stoimy, ale o dziwo z miłym uśmiechem. Do tej świątyni I tak nie wejdziemy, wracamy na dziedziniec i po zdjęciu butów wchodzimy do jedynej dostępnej świątyni. W ołtarzu znajduje się figura Buddy, obok guru Padma Sambawa i Sabdruk. W bocznych ołtarzach Awalokiteśwara posiadający 1000 rąk i tysiąc oczu – Budda współczucia. Przed ołtarzem tron dla króla, byłego króla i najwyższego lamy Bhutanu. Wychodzimy ze świątyni, na ścianie namalowana historia Milarepy. Ojciec Milarepy umarł młodo i matką z synem zaopiekował się wuj, który był bardzo niedobry. Matka bardzo się martwiła, gdy wuj powoli pozbawiał Milarepę majątku po ojcu, w końcu wyrzucił Milarepę z domu. Na odchodnym matka prosiła, aby nauczył się czarnej magii, wrócił i zemścił się na niedobrym wuju. Tak też Milarepa uczynił, wrócił i zaczął używać czarnej magii do zniszczenia wuja, okazało się jednak, że jego moc zniszczyła nie tyko wuja, ale siała ogromne zniszczenie. Milarepa zmartwił się bardzo swoim postępowaniem i poszedł medytować. Przychodzili do niego uczniowie i zwierzęta. Jednego dnia w lesie, w którym medytował Milarepa, polował z psem myśliwy. Myśliwy zobaczył daniela i wystrzelił do niego z łuku, jednak nie trafił posłał, więc psa, żeby zagonił zwierzę. Daniel uciekał i dobiegł w pobliże Milarepy i tam się schronił, pies przybiegł za nim, już miał się rzucić na siedzące zwierzę, ale nagle spokorniał i usiadł obok niego. Za nimi przyszedł myśliwy, widząc co się dzieje, bardzo się zdenerwował i wystrzelił z łuku do medytującego Milarepy, strzała jednak ominęła Milarepę – uczynił tak jeszcze kilka razy i zawsze strzały omijały Milarepę, wtedy zrozumiał, że Milarepa jest świętym mężem i stał się jego najwierniejszym wyznawcą. Na niebie kotłują się czarne chmury, wychodzimy z Fortecy. Prześwietlają nasze torebki, przechodzimy przez bramkę. Wzdłuż murów Fortecy wracamy do samochodu, kwitną kwiaty, teren starannie uporządkowany, wśród drzew widoczny pałac królewski.

bhutan_3panie_przewodnicy.jpg

Teraz jedziemy do hodowli takina. Zwierzę to prawie całkowicie wymarło. Na dużym terenie za płotem widzimy wolno poruszające się takiny – dziwne zwierzęta – połączenie głowy kozy z ciałem krowy o gęstej skręconej sierści i czarnych rogach. Według legendy stworzony przez szalonego mnicha. Zbliżamy się do ogrodzenia i jeden z takinów zmierza w naszym kierunku – przez specjalne otwory karmimy go trawą, delikatnie dotykamy jego grubej sierści. Podchodzą następne zwierzęta – niestety zaczyna podać i ubieramy peleryny. Ścieżka prowadzi do dalszych ogrodzeń, w następnym mieszka sarenka, dalej jeszcze jelenie. Całą drogę wędruje za nami czarna koza – chyba udomowiona, bo nas nie atakuje. Pada coraz mocniej, ostatnie spojrzenie na takiny i wracamy do hotelu. Niżej deszcz ustaje. Przed kolacją jeszcze spacer po mieście – zachwycamy się policjantem kierującym w budce ruchem ulicznym – robi to z taką gracją, aż miło patrzeć. Kierowcy zgodnie ze wskazaniami wjeżdżają na rondo i przejeżdżając, dzielnie omijają śpiące na środku drogi psy – jedynie one nie reagują na wskazania policjanta. Oglądamy na bocznej uliczce sklepy z mięsem – w Bhutanie nie zabija się zwierząt – wystawione na sprzedaż mięso i ryby pochodzą z Indii – patrząc na wybór, bardzo łatwo zostać wegetarianinem. Przechodzimy obok zamkniętej świątyni, ogrodu dla dzieci wybudowanego w współpracy z Tajlandią i przez plac zegarowy wracamy do hotelu na kolację. Próbujemy kolejne bhutańskie piwo Red Panda, całkiem nieźle smakuje. Jutro opuszczamy Thimphu.